Czy zdarzyło Ci się z niesmakiem patrzeć na zdjęcie lub film, na którym jesteś?
Nie wiedziałaś, że ktoś Cię nagrywa, robi zdjęcie. Nie miałaś okazji odpowiednio się ustawić, spiąć, napiąć, wygiąć. Patrzysz na siebie na nagraniu i myślisz: „Jak to możliwe, że to ja? Czy ja tak wyglądam?”
Byliśmy z mężem na komediowej kolacji – takim teatrze w akcji. Zaangażowano nas w kręcenie filmu – improwizowane ujęcia. Szczerze wątpiłam, że wyślą nam to nagranie – myślałam, że to żart, jak wiele innych tego wieczoru. Jednak wysłali… oglądam i jestem tam. Ale mam poczucie, że to nie ja… przecież ja tak nie wyglądam!
Jeszcze do niedawna rzuciłabym tym telefonem w pierwszym momencie, gdy zobaczyłam siebie, by nie patrzeć i miałabym popsuty cały dzień. Kręciłyby się w mojej głowie myśli… nie powiem, że przyjemne. Bo mam jak wiele z nas w sobie taki wewnętrzny krytyczny głos, który ochoczo wszystko komentuje. Za dużo tego, za mało tamtego, co za mina, aleś Ty taka i siaka…
Nie można tego głosu nazwać przyjacielem – oj nie!
Tak zaczynało się wiele moich dawnych porywów do zmiany – widziałam siebie na zdjęciu, które było zrobione z zaskoczenia. Nie znosiłam takich zdjęć… bo zdawały się ujawniać prawdę, której nie chciałam zobaczyć. Były jakimś dziwnym sekretem, który nie chciał być usłyszany.
Prawdą nie było to, że wyglądam „w określony sposób”tak a tak”. Prawdą było to, jak trudno mi zmierzyć się z myślami, które zalewają moją głowę, gdy patrzę na siebie.
Przemiana jest możliwa
Dziś pozwoliłam sobie patrzeć na siebie – wiele razy z rzędu, plus jeszcze na dokładkę w zwolnionym tempie. Chciałam siebie zobaczyć w pełni, razem z czarnymi myślami, które obijają się o siebie w mojej głowie. Myślami, które wielokrotnie przygniatały mnie tak mocno, że nie sposób było się podnieść.
Dając wiarę tym ostrym, krytycznym myślom odbierałam sobie siłę, odbierałam sobie wiarę, że cokolwiek mogę, w to, że jestem OK. Przygnieciona nie marzyłam nawet o wierze w siebie czy tym, że jestem wystarczająco dobra, by spodziewać się od życia dobrych rzeczy, wydarzeń, spotkań, interakcji.
Zobaczyłam te myśli bardzo wyraźnie – zapisałam je wszystkie, co do jednej. Oddychałam. Postanowiłam je zmienić… i z krytycznych oczu przejść na kochające oczy pełne troski, miłości, przyjaźni i chęci widzenia dobra. Druga karteczka zapełniła się tym co we mnie dobre, urocze i co cenię. Tak jakbym założyła różowe okulary i widziała swoją najlepszą przyjaciółkę.
Na tych karteczkach jest transformacja… która jest możliwa. Bo ja decyduję w co wierzę!
To, że jakaś myśl pojawia się w mojej głowie, nie oznacza, że jest prawdą. A kiedy to sobie uświadamiamy – pojawia się przestrzeń na zmianę.
Niech ta zmiana się dokona we mnie i w Tobie!
💛 Bądźmy dla Siebie dobrzy! 💛
Dlaczego tak reagujemy?
To, czego doświadczyłam, jest w rzeczywistości bardzo powszechne. Istnieje kilka mechanizmów psychologicznych, które sprawiają, że widok siebie na nagraniu czy zdjęciu może być dla nas trudnym przeżyciem.
Efekt ekspozycji i niezgodność obrazu siebie
- Codziennie widzimy swoje odbicie w lustrze – i to właśnie ono jest dla nas „normalne”. Jednak w lustrze widzimy siebie w odbiciu lustrzanym, a kamera pokazuje nas „naprawdę”, czyli tak, jak widzą nas inni. Dla mózgu to dysonans – to „nie ja”! Nasza twarz wydaje się asymetryczna, inne są proporcje, inne ustawienie ciała. Ten brak zgodności wywołuje niepokój.
Krytyczny głos wewnętrzny – mechanizm samooceny
- Każdy z nas ma wewnętrznego krytyka – to głos, który kształtował się przez lata, często jako efekt wychowania, wpływu społeczeństwa, porównań z innymi. Ma on pierwotnie funkcję „ochronną” – chce uchronić nas przed odrzuceniem, ośmieszeniem, błędami. Niestety, często zamiast chronić, wpędza nas w surową ocenę siebie, obniża poczucie wartości i wywołuje wstyd.
Złudzenie samopostrzegania
- Gdy mamy nad sobą kontrolę – np. ustawiamy się do zdjęcia, świadomie układamy mimikę – mamy wrażenie, że „tak wyglądamy”. Tymczasem spontaniczne ujęcia odbierają nam tę kontrolę i pokazują nas w zupełnie inny sposób. Dla innych ludzi wyglądamy naturalnie – dla nas to „nieznana” wersja siebie, co może wywoływać dyskomfort.
Selektywna uwaga – skupiamy się na wadach
- Nasze mózgi mają tendencję do wychwytywania negatywów – to mechanizm przetrwania. W dawnych czasach musieliśmy szybko dostrzegać zagrożenia, dziś ten mechanizm działa w kontekście naszej samooceny. Kiedy widzimy siebie na zdjęciu, zamiast widzieć pełny obraz, skupiamy się na tym, co nam się nie podoba.
Efekt habituacji – oswojenie siebie
- Im częściej widzimy siebie w różnych sytuacjach, tym bardziej się z tym oswajamy. Początkowy szok może być duży, ale z czasem nasz mózg przestaje traktować to jako coś „obcego”. Dlatego warto świadomie się konfrontować z własnym wizerunkiem i pracować nad zmianą postrzegania siebie.
5 kroków w stronę akceptacji siebie 🧡
- Zatrzymaj się i zauważ – kiedy w głowie pojawia się krytyczna myśl, nie uciekaj. Zatrzymaj ją i nazwij. Zauważ, że to tylko myśl – nie fakt.
- Oddychaj i bądź ze sobą – zamiast od razu się oceniać, weź kilka spokojnych oddechów. Twoje ciało i emocje potrzebują przestrzeni, nie presji.
- Zapisz to, co słyszysz w głowie – daj tym słowom miejsce na papierze. Czasem wystarczy je wypisać, by zobaczyć, jak bardzo są przesadzone lub krzywdzące. Fajnie potem symbolicznie spalić taką karteczkę.
- Zmień perspektywę – zapytaj siebie: „Co powiedziałabym przyjaciółce, gdyby to ona tak o sobie myślała?” Potraktuj siebie z tą samą czułością.
- Powtarzaj dobre słowa – nawet jeśli jeszcze w nie nie wierzysz. „Jestem wystarczająca. Zasługuję na dobre. Moje ciało jest moim domem.”
Z czasem te słowa zapuszczą korzenie. Ja osobiście uwielbiam czytać codziennie jeden dzień z Księgi Dobrych Myśli (Beaty Pawlikowskiej) to taka codzienna dawka ciepła dla samej siebie.
To nie dzieje się od razu – ale każdy mały krok ma znaczenie. Niech Twoja historia ze sobą będzie coraz bardziej pełna szacunku, troski i pokoju.

Może Ciebie zainteresować…
- Jak zadbać o żywienie dzieci? Niejadek, neofobia czy wybiórczość pokarmowa?

- Masz chęć coś zjeść? Zadaj sobie te pytania!

- Zakazany owoc smakuje najlepiej… czyli jak zakazy niszczą zdrowe podejście do jedzenia, co zamiast nich?

- Jem za dużo? PRZEJADANIE SIĘ, konsekwencje dla ciała i psychiki

- Dlaczego zbyt restrykcyjna dieta prowadzi do utraty masy mięśniowej? Mięśnie to złoto dla ciała!

- Jak używać skali głodu i sytości? Kluczowe narzędzie intuicyjnego jedzenia

Szukasz: psycholog Wyszków lub psycholog online, który rozumie relację między psychiką a jedzeniem?
Jestem psychodietetyczką, edukatorką żywieniową i specjalistką w obszarze emocji oraz relacji z ciałem i odżywianiem. Obecnie studiuję psychologię, a już teraz wspieram dorosłych, młodzież i dzieci – zarówno w Wyszkowie, jak i online.
Zapraszam do śledzenia mojej pracy i korzystania z wiedzy, którą dzielę się na co dzień. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej lub skorzystać ze indywidualnego wsparcia, zapraszam do kontaktu lub odwiedzenia zakładki „O mnie”.

